Redukcja tarcia. Jak projektowałem stronę Kontakt

Grafika z napisem „Redukcja tarcia” i podtytułem „Jak projektowałem stronę Kontakt”, przedstawiająca kartę z ikonami telefonu, wiadomości e-mail i znaku @, symbolizującymi uproszczenie sposobów kontaktu.
@ lukaspajak.pl

Kiedy skończyłem porządkować podstronę O mnie, kolejnym naturalnym krokiem był Kontakt. Na pierwszy rzut oka wydawało mi się, że tutaj nie ma już czego projektować. Adres e-mail, numer telefonu, formularz, kilka ikon prowadzących do mediów społecznościowych i gotowe.

Im dłużej się temu przyglądałem, tym bardziej przeszkadzało mi właśnie to ostatnie założenie. Formularz kontaktowy pojawia się na tak wielu stronach, że zacząłem traktować go niemal jak obowiązkowy element serwisu. Tylko czy rzeczywiście był mi do czegoś potrzebny?

Nie lubię formularzy ani jako użytkownik, ani jako osoba, która później musi je konfigurować, zabezpieczać i pilnować, czy wiadomości rzeczywiście dochodzą. Zamiast automatycznie dodawać kolejny element dlatego, że tak zwykle wyglądają strony internetowe, zacząłem od prostszego pytania: jak sam chciałbym, żeby ktoś skontaktował się ze mną po wejściu na lukaspajak.pl?

Kontakt nie powinien być kolejnym zadaniem do wykonania

Osoba, która trafia na podstronę Kontakt, zazwyczaj nie potrzebuje już następnej porcji informacji. Być może przeczytała O mnie, przejrzała Ofertę albo trafiła na konkretny artykuł. W którymś momencie uznała, że warto napisać albo zadzwonić.

Wtedy najgorsze, co można zrobić, to postawić przed nią kolejne przeszkody.

Imię i nazwisko. Nazwa firmy. Adres e-mail. Numer telefonu. Rodzaj usługi. Budżet. Termin. Branża. Liczba uczestników. Pole wyboru. Kolejna zgoda. CAPTCHA. Wyślij.

Rozumiem, dlaczego takie formularze powstają. Im więcej informacji zbierzemy na początku, tym łatwiej później ocenić zapytanie. Z perspektywy osoby kontaktującej się ze mną oznacza to jednak konieczność przygotowania mini-briefu jeszcze przed pierwszą rozmową.

Ja na tym etapie nie potrzebuję kompletnego zestawu informacji. Wystarczy kilka zdań: czego dotyczy projekt, dla kogo jest przeznaczony, czego mniej więcej potrzeba i jaki termin wchodzi w grę. Resztę można ustalić podczas rozmowy.

Czy formularz naprawdę jest potrzebny

Został jeszcze argument, który kazał mi sprawdzić, czy formularz nie powinien znaleźć się na stronie ze względów związanych z SEO albo wiarygodnością serwisu.

Sam fakt jego posiadania nie sprawia jednak, że podstrona Kontakt staje się lepsza. Ważniejsze jest to, czy użytkownik szybko rozumie, gdzie trafił, z kim ma do czynienia i jak może wykonać następny krok.

Adres e-mail może być aktywnym linkiem. Numer telefonu można nacisnąć bezpośrednio na smartfonie. Można jasno napisać, że pod tym numerem przyjmuję również SMS-y. Do tego dochodzi LinkedIn jako naturalny kanał kontaktu zawodowego.

To wystarcza, żeby strona spełniała swoją podstawową funkcję.

Co ze spamem

Tutaj pojawił się drugi dylemat. Jeżeli pokazuję na stronie adres e-mail, mogą znaleźć go boty zbierające adresy i z czasem zacząć wysyłać spam. Formularz wydaje się więc na pierwszy rzut oka bezpieczniejszym rozwiązaniem, bo właściwy adres można ukryć przed użytkownikiem.

Tyle że spam nie znika, a zmienia jedynie drogę. Formularze kontaktowe również są atakowane automatycznie. Wtedy pojawiają się kolejne zabezpieczenia: CAPTCHA, ukryte pola typu honeypot, ograniczanie liczby wysyłanych wiadomości, filtrowanie, dodatkowe wtyczki i kontrolowanie, czy cały mechanizm nadal działa po kolejnej aktualizacji WordPressa.

Ostatecznie dochodzimy więc do dość paradoksalnej sytuacji: żeby ochronić adres e-mail przed spamem, budujemy osobny system, który sam trzeba chronić przed spamem.

Nie znaczy to, że formularze są złym rozwiązaniem. Przy dużym serwisie, wielu działach, obsłudze klienta albo potrzebie automatycznego kwalifikowania zapytań mogą być bardzo przydatne. Na mojej stronie ich zalety nie przeważają jednak nad dodatkową komplikacją.

Jeden adres, którego naprawdę używam

Przez lata wraz z nowymi projektami pojawiały się kolejne adresy e-mail. Każdy z osobna miał sens. Adres związany z konkretnym projektem wyglądał profesjonalnie i porządkował komunikację.

Problem pojawia się wtedy, kiedy tych skrzynek robi się kilka. Można oczywiście przekierować wiadomości z różnych adresów do jednej skrzynki albo skonfigurować ich obsługę w jednym programie pocztowym. Technicznie nie jest to szczególnie trudne.

Nadal jednak powstaje dodatkowa warstwa, którą trzeba utrzymywać i sprawdzać: czy przekierowanie nadal działa, czy nic nie zmieniło się na serwerze, czy konfiguracja domeny jest poprawna, czy wiadomości nie zaczęły trafiać do spamu.

To nie są problemy, które występują codziennie. Wystarczy jednak, że jeden z nich pojawi się w złym momencie i wiadomość od potencjalnego klienta może po prostu do mnie nie dotrzeć.

Dlatego przy lukaspajak.pl postanowiłem zrobić trochę inaczej. Adres kontakt@lukaspajak.pl założyłem, ale na razie nie będzie podstawowym adresem widocznym na stronie. Do kontaktu pozostawiam Gmail, którego używam od lat i w którym mam całą historię korespondencji.

Nie jest to rozwiązanie najbardziej spójne z identyfikacją marki. Adres we własnej domenie wygląda bardziej profesjonalnie i lepiej pasuje do serwisu, ale na tym etapie ważniejsze są dla mnie prostota i niezawodność.

Jedna skrzynka oznacza jedno miejsce do sprawdzania i mniej elementów, które mogą po drodze zawieść. Jeśli z czasem uznam, że adres w domenie powinien stać się głównym kanałem kontaktu, będzie już gotowy do wykorzystania.

E-mail, telefon i LinkedIn zamiast formularza

Po przejściu przez te wszystkie wątpliwości układ strony zaczął się upraszczać.

Podstawą będzie e-mail. Obok niego numer telefonu z jasną informacją, że można również wysłać SMS. To ważne, bo sam telefon nie musi oznaczać obowiązku natychmiastowego dzwonienia. Czasem znacznie łatwiej napisać krótką wiadomość i zapytać, kiedy możemy porozmawiać.

Jako trzeci kanał zostawię LinkedIn. Wiele zawodowych kontaktów zaczyna się właśnie tam, więc pomijanie go tylko dlatego, że nie jest klasycznym kanałem kontaktowym, byłoby sztuczne.

Na desktopie te trzy elementy mogą działać jako trzy równorzędne bloki. Na urządzeniach mobilnych ułożą się jeden pod drugim. Użytkownik od razu zobaczy więc najprostsze dostępne drogi kontaktu, bez konieczności szukania ich w różnych częściach strony.

Media społecznościowe nie muszą być kanałem kontaktu

Początkowo chciałem ograniczyć podstronę Kontakt wyłącznie do e-maila, telefonu i LinkedIna. Ostatecznie zdecydowałem się jednak dodać na jej końcu również ikony pozostałych mediów społecznościowych.

Nie dlatego, że Facebook, Instagram, czy YouTube mają stać się kolejnymi równorzędnymi kanałami kontaktu. Ich funkcja jest inna. Pokazują, że moja aktywność nie kończy się na samej stronie i pozwalają zobaczyć szerszy ekosystem marki.

Odnośniki do mediów społecznościowych są już obecne w innych częściach serwisu. Na podstronie Kontakt ich powtórzenie ma jednak sens jako dodatkowa informacja dla osoby, która chce sprawdzić, gdzie jeszcze jestem aktywny.

To drobna różnica, ale dla mnie istotna: co innego dać użytkownikowi więcej dróg kontaktu, a co innego pokazać mu, gdzie jeszcze może mnie znaleźć.

Dane formalne to coś więcej niż dane do faktury

Na końcu strony znajdą się również podstawowe dane związane z moją działalnością. Mogą być potrzebne przy przygotowywaniu umowy, zamówienia lub innych dokumentów, ale nie tylko dlatego chcę je pokazać.

Osoba trafiająca na lukaspajak.pl po raz pierwszy może chcieć sprawdzić, kto rzeczywiście stoi za stroną. Imię i nazwisko, dane działalności, własna domena, profile społecznościowe, projekty i wcześniejsze realizacje tworzą razem bardziej kompletny i możliwy do zweryfikowania obraz.

Same dane formalne nie zbudują oczywiście wiarygodności czy autorytetu. Ich znaczenie pojawia się wtedy, kiedy są częścią większej, spójnej całości.

To samo dotyczy sposobu, w jaki informacje o mnie zostaną opisane od strony technicznej. W kolejnych etapach budowy lukaspajak.pl planuję wykorzystać narzędzie SEO, które pomoże mi między innymi uporządkować informacje o tym, kto jest właścicielem i autorem serwisu oraz jak strona jest powiązana z moimi oficjalnymi profilami.

To jednak osobny etap budowy strony i temat na kolejną aktualność. Na razie ważniejsza była decyzja projektowa: dane formalne powinny być widoczne, ale nie muszą konkurować z właściwymi kanałami kontaktu.

Dlatego znajdą się na końcu strony, w osobnej sekcji. E-mail, telefon i LinkedIn prowadzą do rozmowy. Dane formalne pomagają zweryfikować, z kim ta rozmowa ma się odbyć.

Nie potrzebujesz gotowego briefu

W trakcie projektowania tej podstrony coraz bardziej podobało mi się jedno zdanie, które pojawiło się już wcześniej na stronie głównej: 

Na początek wystarczy krótka rozmowa.

To dobrze opisuje sposób, w jaki chciałbym rozpoczynać współpracę.

Jeżeli ktoś potrzebuje wystąpienia, warsztatu albo webinaru, nie musi od razu znać dokładnego scenariusza. Jeżeli ma stronę internetową, na której panuje informacyjny bałagan, nie oczekuję od niego gotowej architektury informacji. Jeżeli pracuje nad projektem dotyczącym ekologii lub klimatu, również nie musi wcześniej rozpisywać całej komunikacji.

Gdyby to wszystko było już gotowe, prawdopodobnie nie potrzebowałby mojej pomocy.

Pierwsza wiadomość może więc być bardzo prosta. Wystarczy napisać, czego dotyczy projekt, dla kogo jest przeznaczony, czego mniej więcej potrzeba i jaki termin wchodzi w grę.

Resztę ustalimy podczas rozmowy.

Kontakt jako ćwiczenie z redukcji

Przy O mnie musiałem uporządkować ponad dwadzieścia lat różnych doświadczeń. Przy Kontakcie zadanie okazało się odwrotne: usunąć wszystko, co niepotrzebnie wydłuża drogę między osobą odwiedzającą stronę a rozmową.

Ostatecznie na stronie zostaną trzy podstawowe kanały kontaktu, odnośniki do mediów społecznościowych i dane formalne. Każdy z tych elementów pełni inną funkcję.

E-mail, telefon i LinkedIn prowadzą bezpośrednio do rozmowy. Media społecznościowe pokazują szerszą obecność marki. Dane formalne pozwalają zweryfikować, kto stoi za serwisem.

Skoro wiem już, kim jestem, jak chcę się przedstawiać i jak można się ze mną skontaktować, kolejnym krokiem będzie uporządkowanie odpowiedzi na pytanie, które z punktu widzenia potencjalnego klienta jest jeszcze ważniejsze: co właściwie mogę dla niego zrobić? To będzie już temat podstrony Oferta.

Przewijanie do góry