
Mówi się, że szewc bez butów chodzi i coś w tym jest. Od lat pomagam porządkować treści, budować strony, zastanawiać się nad tym, co, do kogo i po co chcemy powiedzieć. Kiedy przyszło mi zrobić to samo dla siebie, okazało się, że znacznie łatwiej poukładać cudzą komunikację niż własną.
Od ponad 10 lat tworzę portal Włącz oszczędzanie, poświęcony ekologii, ochronie środowiska, zagrożeniom dla planety i zrównoważonemu rozwojowi. Jednym z fundamentów tego projektu stała się autorska encyklopedia ekologiczna. Setki przygotowanych do niej haseł nauczyły mnie nie tylko szukania źródeł i sprawdzania faktów, ale przede wszystkim przekładania skomplikowanych zagadnień na język, który można zrozumieć bez specjalistycznego przygotowania.
Później powstał Lepszy blog, gdzie zajmuję się projektowaniem treści, architekturą informacji i tym, jak budować w internecie przekaz, w którym czytelnik nie musi przedzierać się przez niepotrzebne komplikacje.
Do tego doszły podcasty, webinary, warsztaty i edukacja.
Przez długi czas traktowałem te aktywności jako osobne części swojej pracy, ale z czasem pojawił się kolejny kierunek. Coraz częściej chcę wychodzić z tym, czym zajmuję się przy biurku i przed mikrofonem, bezpośrednio do ludzi, na scenę.
Chcę opowiadać o klimacie, ekologii, globalnych zagrożeniach i zmianach zachodzących wokół nas, ale również pokazywać, co z tych zmian wynika dla firm, instytucji i każdego z nas.
Wtedy pojawił się problem. Jak zmieścić ponad dekadę pracy z treścią i ekologią, edukację, warsztaty, wystąpienia, podcasty i doświadczenia zupełnie spoza świata zawodowego pod jednym nazwiskiem? Nie potrzebowałem kolejnego logo. Musiałem zrozumieć, co właściwie łączy wszystkie te rzeczy.
Dekonstrukcja własnego DNA
Pierwsza odpowiedź była najbardziej oczywista:
Łukasz Pająk
Edukator ekologiczny | Architekt treści | Mówca
Taki opis jest prosty i szybko mówi, czym się zajmuję. Tyle że równie szybko odkryłem jego ograniczenie. Opisuje role, ale niewiele mówi o tym, jak pracuję i co właściwie łączy edukację ekologiczną z projektowaniem treści oraz wystąpieniami.
Potrzebowałem czegoś więcej niż listy zawodów.
Odpowiedź znalazłem na rzece
W pewnym momencie do tej układanki wróciły moje wyprawy kajakowe. Przez lata traktowałem je jako część prywatnego życia, która z pracą nie ma wiele wspólnego.
Płynąłem w kajaku między innymi przez najgłębszy kanion świata Colca w Peru, oraz rzeką Dudh Kosi w Nepalu, w rejonie Everestu. Na pozwolenie na spływ Kolorado przez Wielki Kanion czekaliśmy z kolegami 19 lat.
Dopiero teraz zobaczyłem coś, co wcześniej wydawało mi się oczywiste do tego stopnia, że w ogóle tego nie zauważałem. Na rzece nie da się założyć, że warunki pozostaną takie same. Trzeba obserwować, czytać wodę, reagować na to, co pojawia się przed kajakiem, podejmować decyzje i dobrze komunikować się z ludźmi, z którymi płyniesz. Nie kontrolujesz rzeki, ale możesz nauczyć się poruszać w jej nurcie.
To skojarzenie doprowadziło mnie do hasła: Mądra komunikacja w nurcie zmian
Nurt ma dla mnie podwójne znaczenie. Jest tym prawdziwym, rzecznym, który przez lata poznawałem z kajaka. Jest też nurtem zmian zachodzących w gospodarce, technologii, środowisku i naszym sposobie myślenia o świecie.
W obu przypadkach trzeba wiedzieć, gdzie jesteśmy, co dzieje się wokół nas i jak o tym rozmawiać.
Bez straszenia i bez upraszczania świata
Drugie zdanie przyszło z obszaru, którym zajmuję się zawodowo od lat: O klimacie, ekologii i zmianie bez straszenia i uproszczeń. To chyba najkrótsze podsumowanie mojego podejścia do edukacji ekologicznej.
W komunikacji o klimacie łatwo wpaść w jedną z dwóch pułapek. Można mówić przede wszystkim o katastrofach i zagrożeniach, pozostawiając odbiorcę z poczuciem, że nie wiele od niego nie zależy. Można też używać języka raportów, regulacji i specjalistycznych pojęć tak długo, aż temat stanie się zrozumiały głównie dla osób, które już dobrze go znają.
Nie chcę robić ani jednego, ani drugiego. Interesują mnie fakty, badania i dane, ale równie ważne jest dla mnie to, jak o nich opowiadamy. Nie chodzi przecież o to, żeby złożony świat udawać prostym, ale żeby potrafić go jasno wyjaśnić.
Trzy zdania, trzy różne zadania
Ostatecznie nie znalazłem jednego hasła, które miałoby robić wszystko. Każde z wypracowanych zdań dostało własne zadanie.
Łukasz Pająk | Edukator ekologiczny | Architekt treści | Mówca
mówi, czym się zajmuję.
Mądra komunikacja w nurcie zmian
pokazuje sposób, w jaki patrzę na swoją pracę.
O klimacie, ekologii i zmianie bez straszenia i uproszczeń
określa, jak chcę rozmawiać o tematach środowiskowych.
Dopiero razem zaczęły tworzyć coś, w czym naprawdę się rozpoznaję.
Marka osobista nie musi powstawać od zera
Przez długi czas wydawało mi się, że budowanie marki osobistej oznacza wymyślenie czegoś nowego: hasła, pozycjonowania, charakterystycznego sposobu przedstawiania siebie. U mnie zadziałało odwrotnie. Nie musiałem niczego wymyślać, ale połączyć rzeczy, które były tam od dawna. Ponad dekadę pisania o ekologii, pracę z informacją, potrzebę tłumaczenia skomplikowanych tematów, kontakt z ludźmi, scenę i rzeki, którymi płynę od lat.
Dopiero kiedy zobaczyłem je razem, marka pod nazwą Łukasz Pająk zaczęła mieć dla mnie sens. Być może na tym właśnie polega najtrudniejsza część budowania marki osobistej. Nie na stworzeniu atrakcyjniejszej wersji siebie, ale na znalezieniu wspólnego mianownika dla tego, co już robimy.
Moim okazał się nurt zmian.
Pozostał jeszcze jeden drobiazg, bo trzeba było znaleźć dla tego wszystkiego adres w internecie. I tutaj zaczęła się zupełnie inna historia.
W kolejnym tekście opowiem, dlaczego własne nazwisko może okazać się problemem przy wyborze domeny i skąd ostatecznie wzięło się lukaspajak.pl.
Zapraszam do Anatomii domeny.
