Dekonstrukcja wizualna. Jak powstała moja identyfikacja

Grafika z napisem „Dekonstrukcja wizualna. Jak powstała moja identyfikacja” oraz znakiem marki Łukasz Pająk z imieniem nad nazwiskiem ujętym w niebieskie nawiasy kwadratowe, umieszczona na tle białej ceglanej ściany.
@ lukaspajak.pl

Po uporządkowaniu strategii i wyborze domeny przyszedł czas na znak. Na początku sprawa wydawała się prosta: imię, nazwisko, czyli Łukasz Pająk. Czysto, czytelnie, bez zbędnych ozdobników. Tyle że czegoś mi w tym zapisie brakowało.

Nie chciałem tworzyć rozbudowanego logotypu. Potrzebowałem jednego prostego elementu, który sprawi, że zwykły zapis imienia i nazwiska zacznie mieć własny charakter, a jednocześnie pozostanie czytelny i łatwy do wykorzystania na stronie, w prezentacjach czy pod artykułami. Wtedy wrócił pomysł, który był ze mną już wcześniej.

Od nazwiska do znaku

Punktem wyjścia był prosty układ, w którym imię Łukasz pozostawał u góry, a Pająk trafiał pod spód. Było poprawnie, ale trochę zbyt zwyczajnie. Brakowało mi drobnego elementu, po którym można byłoby ten zapis rozpoznać.

Tak przy nazwisku pojawiły się nawiasy kwadratowe:

Łukasz
[Pająk]

Ten motyw nie wziął się znikąd. Wywodził się z Lepszego bloga, a szczególnie dobrze łączy się z cyklem [między wierszami], który stworzyłem jako przestrzeń dla tematów niepasujących do poradników, checklist czy klasycznych kategorii. Trafiają tam luźniejsze refleksje, czasem osobiste, niewygodne, a czasem po prostu zbyt nieuchwytne, żeby zamknąć je w gotowym schemacie. To mój moment odejścia od instrukcji i spojrzenia na temat z trochę większego dystansu.

Nawias naturalnie pasował do takiego sposobu myślenia. Pozwala coś wydzielić, dopowiedzieć albo zwrócić uwagę na fragment, który nie zawsze znajduje się na pierwszym planie. Po przeniesieniu tego motywu do nazwiska dostałem prosty wyróżnik, który nie dominował nad całością, a jednocześnie nadawał jej własny charakter.

Dobrze pasowało to również do sposobu, w jaki pracuję. Pisząc, prowadząc warsztat czy przygotowując wystąpienie, często wyciągam informacje z większego chaosu, porządkuję je i zamykam w takiej formie, żeby łatwiej było je zrozumieć. Nawiasy stały się więc odpowiedzią na bardzo praktyczne pytanie: co dodać do nazwiska, żeby nadal było prosto, ale już nie anonimowo?

Kiedy znak dostał kolor

Kiedy forma znaku zaczęła mi odpowiadać, pojawiło się kolejne pytanie: jak nadać charakter nie tylko samemu logo, ale całej stronie? Potrzebowałem koloru, który będzie można konsekwentnie stosować w nagłówkach, przyciskach, grafikach, prezentacjach i innych elementach serwisu. Jednego akcentu, który zacznie budować wizualną spójność całości.

Po kilku próbach wybrałem głęboki niebieski: #025388.

Nie chciałem koloru jaskrawego ani takiego, którego głównym zadaniem byłoby zwracanie na siebie uwagi. Ten odcień był spokojny, wyraźny i dobrze współpracował z treścią. Szybko zauważyłem też, jak naturalnie wpisuje się w historię, którą budowałem już wcześniej.

Kajaki, rzeki i woda od lat są częścią mojego życia. Pojawiły się również przy szukaniu języka dla marki i doprowadziły mnie do hasła Mądra komunikacja w nurcie zmian. Niebieski zaczął więc łączyć kolejne elementy bez potrzeby wymyślania dodatkowej symboliki. Z jednej strony nadawał stronie charakterystyczny akcent wizualny, z drugiej nawiązywał do wody i nurtu, które już wcześniej stały się częścią tej opowieści.

Najpierw był prosty zapis, potem nawiasy, a później kolor. Z kilku decyzji zaczął powstawać język wizualny całej strony.

Słowa, które porządkują zmianę

W tym samym czasie pracowałem nad zdaniem, które mogłoby zebrać w kilku słowach sposób, w jaki chcę działać. Tak pojawiło się:

Słowa, które porządkują zmianę

To hasło naturalnie zaczęło pasować do znaku. Słowa są moim podstawowym narzędziem, bo piszę, nagrywam podcasty, prowadzę warsztaty i występuję przed ludźmi. Zmiana jest tym, o czym najczęściej opowiadam: klimat, środowisko, transformacja, technologie czy sposób komunikowania się ze sobą nie stoją przecież w miejscu. Porządkowanie najlepiej opisuje natomiast sposób, w jaki podchodzę do tych tematów.

Nie chcę upraszczać świata do kilku łatwych haseł. Chcę znaleźć w nim strukturę i pokazać, co z czego wynika. Nawiasy i słowa zaczęły więc opowiadać tę samą historię: jedne wizualnie, drugie językiem.

Znak, który stał się podpisem

Dopiero kiedy całość była gotowa, zauważyłem jeszcze jedną możliwość. Graficzny układ można było sprowadzić do prostego podpisu:

Łukasz [Pająk]

I to okazało się bardzo praktyczne. Taki zapis mogę stosować pod artykułami, w prezentacjach, newsletterze czy materiałach edukacyjnych bez wstawiania pełnego logo. Nawiasy wystarczą, żeby zwykły podpis dostał charakterystyczny element identyfikacji.

Ma to jeszcze jedną zaletę. Nie jestem jedyną osobą o nazwisku Pająk ani jedynym Łukaszem Pająkiem. Konsekwentny zapis Łukasz [Pająk] daje mi więc własny sposób podpisywania treści i z czasem może pomagać odróżniać moją działalność od innych osób o tym samym nazwisku.

Tego właśnie szukałem od początku: prostego rozwiązania, które nie próbuje być efektowne samo w sobie, ale można konsekwentnie powtarzać.

Identyfikacja powinna rosnąć razem z marką

Praca nad tym znakiem pokazała mi, że nie trzeba od razu projektować całego systemu identyfikacji i dopisywać znaczenia do każdego elementu. U mnie wszystko powstawało etapami. Najpierw pojawił się prosty układ, potem element, który go wyróżnił, a następnie kolor dla całej strony. Dopiero później zobaczyłem, że nawiasy, nurt, niebieski odcień i sposób, w jaki pracuję ze słowami, zaczynają tworzyć spójną całość.

Znak nie powstał więc z jednej wielkiej koncepcj, ale stopniowo obrastał znaczeniem i dlatego tak mocno poczułem, że jest mój.

Strategię miałem, domenę też, teraz również znak i podstawy identyfikacji wizualnej. Naturalnym kolejnym krokiem wydawało się zainstalowanie na serwerze systemu zarządzania treścią, w moim przypadku WordPressa i rozpoczęcie budowania menu, podstron oraz kolejnych sekcji. Tyle że strona internetowa nie jest tylko miejscem, w którym układamy informacje. Ma coś robić i prowadzić odbiorcę do konkretnego celu.

Zanim więc zacząłem zastanawiać się nad jej strukturą, musiałem odpowiedzieć na bardziej praktyczne pytanie: co właściwie chcę na tej stronie zaoferować?

W kolejnym tekście przechodzę od marki do konkretu. Zapraszam do konstrukcji oferty.

Przewijanie do góry