
Po strategii, domenie i identyfikacji wizualnej mogłem w końcu zacząć budować stronę. Tyle że zanim otworzyłem WordPressa i zacząłem układać menu, musiałem odpowiedzieć na znacznie ważniejsze pytanie: co właściwie chcę na tej stronie zaoferować?
Przez lata nazbierało się tego sporo. Ekologia, tworzenie treści, strony internetowe, podcasty, warsztaty, edukacja, wystąpienia, prowadzenie własnych projektów, praca z informacją, a do tego doświadczenia związane z kajakarstwem górskim, wyprawami i wystąpieniami, które przez długi czas funkcjonowały obok mojego zawodowego życiorysu.
Gdybym wrzucił wszystko do jednej zakładki, powstałaby długa lista kompetencji. Prawdziwa, ale mało użyteczna. Klient sam musiałby z niej wyciągać wniosek, w czym właściwie mogę mu pomóc.
Dlatego nie zacząłem od wymyślania kolejnych nazw usług. Zacząłem od grupowania tego, co już robiłem i szukania wspólnego mianownika. Z tego procesu wyłoniły się trzy główne filary.
Nie chciałem sprzedawać listy umiejętności
To był pierwszy problem, który musiałem rozwiązać. Im dłużej ktoś pracuje w różnych obszarach, tym łatwiej wpaść w pułapkę rozbudowanego portfolio. Potrafię pisać, budować strony, prowadzić warsztaty, przygotowywać prezentacje. Tworzyć materiały edukacyjne, mówić o klimacie, porządkować treści. Pracować z WordPressem, prowadzić projekty, występować.
Każde z tych zdań jest prawdziwe, ale razem niewiele jeszcze mówią. Dla organizatora konferencji, firmy, samorządu czy instytucji ważniejsze jest z jakim problemem może do mnie przyjść i czego może się po tej współpracy spodziewać.
Zacząłem więc patrzeć na swoje doświadczenia nie jak na zbiór stanowisk czy narzędzi, ale jak na powtarzające się sposoby pracy.
W jednym przypadku stoję przed grupą i tłumaczę złożony temat. W innym biorę stronę pełną informacji i próbuję nadać jej porządek. Jeszcze gdzie indziej pracuję z treścią dotyczącą klimatu albo środowiska i zastanawiam się, jak uprościć język bez upraszczania sensu.
Format się zmienia, ale mechanizm często pozostaje podobny.
Filar 1: Wystąpienia i edukacja
Pierwszy filar wyrósł z połączenia kilku doświadczeń, które przez lata traktowałem osobno.
Z jednej strony były warsztaty, webinary, edukacja ekologiczna i praca z grupami. Z drugiej ponad dwadzieścia lat doświadczeń scenicznych, których początki sięgają kajakarstwa górskiego, wypraw i prezentacji po powrotach z Peru, Himalajów czy Wielkiego Kanionu Kolorado.
Długo nie traktowałem tego jako jednej kompetencji. Dopiero kiedy zacząłem porządkować ofertę, zobaczyłem wspólny mianownik: bezpośrednią pracę z odbiorcą i przekładanie doświadczenia albo wiedzy na opowieść, którą można zrozumieć i zapamiętać.
W tym filarze mieszczą się więc wystąpienia, prelekcje, webinary, warsztaty, Mozaika Klimatyczna, Mozaika Budowlana i inne formaty edukacyjne.
Zaczęły też pojawiać się tematy, które chcę rozwijać mocniej. Komunikacja zmiany. Klimat bez straszenia i banalnych uproszczeń. Przeciążenie informacją. Storytelling w trudnych tematach. Decyzje i działanie w niepewności, również przez pryzmat doświadczeń wyprawowych.
Nie rozpisywałem jeszcze całej oferty wystąpień. Na tym etapie ważniejsze było odkrycie, że wszystkie te elementy mogą należeć do jednego obszaru, zamiast funkcjonować jako osobne, luźno powiązane aktywności.
Filar 2: Treści i strony internetowe
Drugi filar wyrósł z wieloletniej pracy z internetem.
Pisanie tekstu i techniczne uruchomienie strony to dwie różne rzeczy. Pomiędzy nimi znajduje się jednak obszar, który z czasem stał się dla mnie najważniejszy: decyzja, jak uporządkować informacje, żeby człowiek wiedział, gdzie jest, czego może się dowiedzieć i co powinien zrobić dalej.
To właśnie tutaj najbardziej przydaje mi się określenie architekt treści.
Przy własnych serwisach i projektach realizowanych dla innych coraz częściej zaczynałem nie od pisania, ale od pytań. Co jest najważniejsze? Co powinno znaleźć się w menu? Które treści naprawdę są potrzebne? Jak połączyć podstrony? Co użytkownik powinien zobaczyć najpierw, a co dopiero później?
Dopiero na tej podstawie można budować teksty, strukturę i samą stronę.
Dlatego w drugim filarze spotykają się architektura informacji, treści, strony internetowe, SEO, audyt istniejących materiałów i ich porządkowanie.
Nie chcę przy tym oddzielać wszystkiego sztucznie. Strona internetowa może wymagać jednocześnie nowej struktury, napisania tekstów i wdrożenia. Artykuł ekspercki może wymagać zrozumienia źródeł, redakcji i późniejszego dopasowania do wyszukiwarki.
To nie zawsze są osobne usługi, ale często kolejne etapy jednego procesu.
Filar 3: Ekologia i komunikacja
Trzeci filar jest najstarszy.
Wyrasta bezpośrednio z Włącz oszczędzanie i ponad dekady pracy z tematami ekologii, ochrony środowiska, kryzysu klimatycznego i zrównoważonego rozwoju.
Tutaj również potrzebowałem jednak postawić granicę.
Nie chcę przedstawiać się jako ekspert od zrównoważonego rozowju, czy ESG. To obszar zbyt szeroki, obejmujący kwestie środowiskowe, społeczne i związane z zarządzaniem organizacją. Mój punkt ciężkości jest bardziej konkretny: środowisko, klimat, edukacja i komunikacja.
To oznacza, że nie zajmuję się obliczaniem emisji, audytem prawnym czy przygotowywaniem przedsiębiorstwa do raportowania. Moja praca zaczyna się najczęściej wtedy, kiedy wiedza, dane albo projekt już istnieją i trzeba odpowiedzieć na pytanie: jak o tym mówić? Jak przełożyć specjalistyczny materiał na język odbiorcy? Jak uprościć komunikat bez zmiany jego sensu? Jak nie zgubić faktów w próbie stworzenia atrakcyjnej opowieści? Jak mówić o działaniach środowiskowych precyzyjnie, żeby komunikacja nie obiecywała więcej, niż rzeczywiście robi organizacja?
Ten filar łączy więc wiedzę środowiskową z kompetencjami komunikacyjnymi. Efektem może być tekst, materiał edukacyjny, strona, prezentacja, warsztat albo wsparcie projektu.
Forma może się zmieniać. Punkt wyjścia pozostaje ten sam: trudny temat trzeba najpierw dobrze zrozumieć, a dopiero później znaleźć dla niego właściwy język.
Trzy filary zamiast jednej zawodowej etykiety
Najważniejszym efektem pracy nad ofertą nie było wymyślenie nowych usług, bo większością tych rzeczy zajmowałem się już wcześniej. Zmienił się sposób ich uporządkowania.
Zamiast jednej długiej listy kompetencji powstały trzy obszary:
- Wystąpienia i edukacja
- Treści i strony internetowe
- Ekologia i komunikacja
Każdy ma własny sens, ale wszystkie wyrastają z podobnego sposobu pracy: zrozumieć złożony temat, uporządkować go i przełożyć na formę dopasowaną do konkretnego odbiorcy.
Ta konstrukcja odpowiedziała mi również na pytanie, które pojawiało się wcześniej przy budowaniu marki osobistej. Nie muszę wybierać jednego zawodu tylko dlatego, że łatwiej zmieścić go w nagłówku LinkedIna.Muszę natomiast sprawić, żeby osoba po drugiej stronie szybko zrozumiała, w którym miejscu tej układanki znajduje się jej potrzeba.
Najpierw konstrukcja, później architektura
Na tym etapie miałem już fundament. Wiedziałem, z czego składa się oferta i jakie trzy obszary mają ją porządkować. Nie wiedziałem jeszcze natomiast, jak dokładnie powinny zostać pokazane na stronie, ile miejsca powinien dostać każdy z nich i czy wszystkie da się sensownie zmieścić na jednej podstronie.
To było już inne pytanie. Najpierw trzeba było zbudować ofertę z doświadczeń. Dopiero później można było zaprojektować dla niej miejsce w całym serwisie.
W kolejnym tekście przechodzę od konstrukcji oferty do architektury strony, czyli do tego, jak uporządkowałem drogę przez lukaspajak.pl.
