Ślad decyzji. Dlaczego zapisuję proces budowy własnej strony

Grafika z napisem „Ślad decyzji” i podtytułem „Dlaczego zapisuję proces budowy własnej strony”, przedstawiająca drewniane klocki ze strzałkami prowadzącymi do punktu wyboru i kilku możliwych dalszych kierunków.
@ lukaspajak.pl

Przy pracy nad lukaspajak.pl chciałem zachować nie tylko gotowy efekt, ale też powody stojące za kolejnymi wyborami. Po czasie łatwo pamiętać, co zostało na stronie, a zgubić to, dlaczego coś zmieniłem, odrzuciłem albo zostawiłem. Dlatego zapisywałem kolejne etapy jej powstawania, jeszcze zanim zacząłem pisać właściwe podstrony.

Najpierw trzeba było zdecydować, czym ma być strona pod moim nazwiskiem. Później pojawiła się domena, identyfikacja, nawiasy w znaku Łukasz [Pająk] i kolorystyka. Powstawały też różne wersje haseł i sposobów opisywania tego, czym się zajmuję. Była to część szukania języka i miejsca dla różnych obszarów mojej działalności.

Dziś na stronie widać już efekt tych wyborów. To, co działo się po drodze, zapisuję w kolejnych tekstach publikowanych w Aktualnościach. Powstał z nich zapis budowy lukaspajak.pl: wcześniejszych pomysłów, zmian, odrzuconych rozwiązań i powodów, dla których strona przyjęła obecny kształt.

Kronika powstawania strony

Po identyfikacji przyszła kolej na treść i strukturę. Musiałem połączyć różne doświadczenia i określić, czym właściwie ma być oferta pod własnym nazwiskiem. Z tego powstały główne obszary działalności.

Następnym krokiem było rozłożenie ich na konkretne strony i ustalenie, jak człowiek ma poruszać się po całym serwisie.

Przy O mnie musiałem wybrać z dużo większej historii tylko te doświadczenia, które pomagają zrozumieć, kim jestem dzisiaj.

Przy Kontakcie sprawdzałem, czego rzeczywiście potrzebuję do rozpoczęcia rozmowy i czy formularz w ogóle jest mi potrzebny.

Sama oferta wymagała jeszcze jednego poziomu porządkowania. Główne obszary nie wystarczały, bo trzeba było ustalić, które usługi dostają własne podstrony i jak połączyć je w jedno drzewo.

Przy wystąpieniach podobne pytanie pojawiło się przy wyborze tematów. Możliwości było więcej niż miejsca na stronie, więc wybrałem te, z którymi rzeczywiście chcę być kojarzony.

Na końcu tej części pracy zostały jeszcze Materiały. Tam szukałem sposobu na pokazanie realizacji, zdjęć, prezentacji i nagrań bez budowania archiwum wszystkiego, czym zajmowałem się przez lata.

Dopiero po rozpisaniu całego serwisu mogłem spojrzeć na niego jako na jedną całość. Wtedy wyszły powtórzenia, wcześniejsze założenia wymagające korekty oraz miejsca, w których należało jeszcze poprawić podział treści i linkowanie.

Te teksty są dla mnie czymś w rodzaju publicznego notatnika projektowego. Mogę wrócić do konkretnego etapu i przypomnieć sobie, z czego wynikał dany wybór oraz co później się zmieniło.

Zapis pokazuje też sposób pracy

Opisując budowę własnej strony, zapisuję jednocześnie sposób, w jaki pracuję z treścią, strukturą i komunikacją. W tych tekstach widać selekcję informacji, porządkowanie tematów, szukanie hierarchii, upraszczanie rozwiązań, sprawdzanie, czy poszczególne elementy tworzą spójną całość.

To, co na stronie usługowej mogę opisać w kilku zdaniach, tutaj pojawia się w praktyce. Nie muszę więc dopisywać do Oferty długiego wyjaśnienia własnego procesu pracy. Zostaje on zapisany w konkretnych przykładach.

Ślad, który zostaje w internecie

Jest jeszcze drugi powód, dla którego chcę zachowywać te teksty. Każda taka publikacja dokłada kolejną informację powiązaną z moim nazwiskiem, działalnością i tematami, którymi się zajmuję.

Pisałem już o tym przy cyfrowym DNA marki. Internet składa obraz osoby z wielu rozproszonych elementów: stron, profili, artykułów, linków, wystąpień i materiałów publikowanych przez innych. Wyszukiwarki i systemy AI korzystające z wyszukiwania próbują później te informacje ze sobą łączyć.

Strona główna może w kilku zdaniach powiedzieć, kim jestem i czym się zajmuję. Kolejne publikacje dodają do tego kontekst, przykłady i tematy, których nie da się zmieścić w krótkim opisie.

Z czasem powstaje więc większy zasób informacji, nad którym mam znacznie większą kontrolę niż w przypadku cudzych profili czy pojedynczych wzmianek rozsianych po internecie.

Pilnuję przy tym, żeby każdy kolejny tekst wnosił własny temat, doświadczenie albo punkt widzenia. Powielanie tych samych informacji pod różnymi tytułami nie budowałoby pełniejszego obrazu. Tworzyłoby tylko kolejne wersje tego samego.

Wszystko wraca do własnej strony

Media społecznościowe mogą pomóc w dotarciu do ludzi, rozpoczęciu rozmowy albo pokazaniu nowej publikacji. Pełny zapis zostaje jednak na lukaspajak.pl.

Tutaj mogę łączyć ze sobą usługi, realizacje, artykuły i kolejne tematy. Czytelnik nie musi kończyć na jednym tekście. Może przejść dalej tam, gdzie dany wątek został opisany szerzej. Dzięki temu strona nie jest dla mnie tylko wizytówką ani zbiorem osobnych podstron. Z czasem staje się połączoną bazą mojej pracy, doświadczeń i publikacji.

Kolejny krok dotyczy już samych Aktualności. Skoro mają być czymś więcej niż zapisem budowy strony, muszę zdecydować, jakie miejsce dostanie tam mój własny głos.

Przewijanie do góry